Czas dotrzymać słowa!

Niedzielny poranek rozpoczął się o 10 rano.

Wyspana ruszam do łazienki, stanęłam na wadze i niestety nie była dla mnie łaskawa. Grubo ponad 66 kg robi wrażenie. Niestety!

Waga 04-08-2013

 

Nie da się ukryć, jest z czym walczyć. Więc buty na nogi i ruszam na pętelkę. Początek jak zawsze po krótkiej przerwie troszkę zamulony. Widzę też, że dystans to nie jest jeszcze moja mocna strona. Bieganie jednak bardzo różni się od jazdy rowerem. Szybciej daje w kość. Dosłownie!

zapis treningu biegowego

Po bieganiu przyszedł czas na coś smacznego. Tylko co by tu zrobić? Lodówka pusta. Może własne warzywa? Cukinia, małe https://mail.google.com/mail/u/0/?shva=1#inboxmarchewki, fasolka no i młode ziemniaki własnoręcznie posadzone przed kilkom tygodniami. Wszystko trafiło na patelnię, oliwa, garść ziół rosnących na tarasie i jest! Powiem wam, że czegoś tak dobrego już dawno nie jadłam…

Pyszne!

Tak dobiega końca pierwszy dzień!