Tempo rośnie, jest nadzieja

Ponarzekałem wystarczająco w poprzednim wpisie. Dzisiaj w końcu było przyzwoicie. Tempo niezłe, kompletny brak bólu tyłka, oddech prawidłowy i jako taki docisk pod nogą! Przy okazji, w ogóle nie odczuwałem wtorkowego biegania. Z tym mam akurat problem w drugą stronę, tzn. jak biegam, to pierwsze 3 kilometry bolą mnie wszystkie mięśnie kolarskie. Ale jak wsiadam na rower, to bardzo mało odczuwam to, że dwa dni temu przebiegłem się trochę.

Ostatni trening przed Żądłem Szerszenia to była jazda parami na czas :) Dzięki Bartek! Trasa tradycyjna, czyli 48,5 km, tzw. pętla przecławicka. No i w końcu średnia powyżej 30 km/h!

ostatni-trening-przed-zadlem

Jedyne co, to miałem drobne skurcze w łydkach. Jakiś magnez muszę uzupełnić. Na razie zjadłem na kolację pomidora! Kusi mnie kostka ciemnej czekolady…

  • Iza

    Michał, zaczynam się bać o Ciebie. Pomidora na kolację? Przecież Ty ważysz już NIC! [I]

    • Takie gadanie, mam wyrzuty sumienia po tym jak wczoraj zjadłem pół kiełbasy z grilla… :)